czwartek, 17 września 2015

Wykończ dom z House loves


Dziękuję  Wam bardzo za ciepłe słowa pod ostatnim postem :)))
Jedno już wiem, jak będę mieć doła napiszę wam o tym- wasze słowa potrafią przegonić smutki :)
Jakoś lżej i cieplej mi się zrobiło po przeczytaniu Waszych komentarzy :)))
Buziaki dla Was :)))

Tak jak obiecałam plany odnośnie zmian w salonie wypełnione.
Powiem szczerze, że chyba pierwszy raz w życiu planowałam coś tak szczegółowo na papierze.
Lekko nie było:))) 
Mam wrażenie, że plany planami a wszystko potoczy się według tego co w głowie...
Mam nienormowany czas pracy- jestem tzw, wolnym strzelcem  i trudno mi przewidzieć, kiedy będę musiała iść do pracy, więc trudno mi zaplanować cokolwiek z rozbiciem na poszczególne dni.
No ale przynajmniej uświadomiłam sobie jakie prace trzeba wykonać i co zakupić.


Mój projekt to w większości DIY. Jako, że zmiany planowałam już od dawna, okazyjnie kupowałam potrzebne rzeczy, tylko jakoś nie było weny wszystkiego dokończyć.

Pewnie myślicie: co ta Anka znowu wymyśliła???

Ano wymyśliłam sobie, że stanie w salonie biureczko, po to, żeby się wreszcie pozbyć tego...




Laptop, rzecz potrzebna- a jakże!
Ale czemu ma mi zajmować miejsce na ławie w salonie???
Nasz niestety na stałe podłączony do kabelka bo padła bateria.  Kiedyś zabierałam go do kuchni, ale  dzielimy go we trójkę, a mąż woli w salonie, przed telewizorem.... i tak laptop wędrował ciągle pomiędzy kuchnią i salonem, więc się poddałam. Teraz korzystając z niego, biorę go na kolana, ale to bardzo niewygodne, szczególnie, że mam problemy z kręgosłupem szyjnym. 
Postanowiłam więc raz na zawsze rozprawić się ze stojącym na ławie laptopem i z niebezpiecznym kablem na środku pokoju.
W miejscu ogromnej donicy z palmą powstanie mniej więcej taki kącik...


Jakieś dwa miesiące temu zakupiłam już okazyjnie takie biurko ...

jak widzicie odbiega nieco kolorem i stylem od pierwowzoru więc będzie popis DIY :)))

Teraz kąt ten wygląda tak:


Rozpanoszyły się tam deska i pranie, i wstyd przyznać, ale stoją już tak od dwóch miesięcy (mówiłam wam ,że ostatnio miałam totalna olewkę), więc prasowanie i sprzątanie to pierwsza rzecz na mojej liście rzeczy do zrobienia :)))

Kolejna zmiana to puf stojący pod stolikiem kawowym.
Zrobiłam go jakieś 12 lat temu i była to pierwsza rzecz jaką samodzielnie zrobiłam do domu :)
Oj jaka byłam z niego dumna :)))



No troszku się zdezaktualizował i teraz marzy mi się coś takiego...





I to będzie moje kolejne DIY- aczkolwiek nie ostatnie :)

Kolejny punkt projektu to uszycie nowych pokrowców na poduchy  z narożnika- te duże wchodzące w skład wypoczynku. Oryginalnie były ecru, teraz są szare, ale chciałabym ujednolicić i uspokoić trochę kolorystykę, dlatego uszyję nowe pokrowce z takiego samego materiału i koloru jak cały narożnik.


Do tego uszycie nowych zasłon i małych dekoracyjnych poduszek oraz wymiana abażura stojącej lampy.

Do szczęścia będzie brakować jeszcze nowego dywanu, ale ze względu na fundusze i fakt, że jakoś nie trafiłam jeszcze na "ten" - będzie dokupiony w późniejszym terminie.

Podsumowując- podpunktów niedużo, ale prawie wszystko do samodzielnego wykonania, więc trochę pracy będzie. Biorąc pod uwagę fakt, że tak na dobrą sprawę mogę zacząć dopiero w następny czwartek...- no.... będzie gonitwa....ale dam radę :)))

Jeżeli chodzi o zakupy to część potrzebnych rzeczy już mam:
-biurko jest
-materiał na zasłony jest (niedawno kupiłam szary welur na pokrowce na krzesła do kuchni, ale okazał się za ciemny i za cienki- teraz będzie jak znalazł )
-materiał do obicia pufa tez mam, ale w zależności od tego na jaki model się zdecyduję, być może, że trzeba będzie kupić inny. Wykorzystam też piankę ze starego pufa.

Do kupienia pozostało tylko:
-biała farba do biurka
-krzesło- już mam wybrane i zamówione
-materiał na poduchy
-elementy drewniane i nogi do pufy
-materiał na poduszki dekoracyjne- ew. poduszki gotowe
-kilka fajnych bibelotów dla podkreślenia całości

Budżet- 500zł

I co myślicie? dam radę???

Buziaki dla Was :) Spokojnej nocy 



13 komentarzy:

  1. Wspaniałe plany, wiesz co chcesz, materiały w dużej mierze zgromadzone, przy Twojej energii i umiejętnościach wszystko do spełnienia. Wierzę, że wszystko Ci się poukłada, wszelkie kłopoty znikną i niebawem zobaczymy metamorfozę Twojego salonu. Życzę powodzenia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Twoją kreatywność i motywację do działania! Mnie to się ostatnio nawet palcem nie chce niczego ruszyć i wszystko stoi w miejscu. Z niecierpliwością oczekuję efektów :)
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj! a jak mnie się nie chce!!!! Dlatego stawiam sobie wyzwania, żeby mi się wreszcie zachciało :))) Buziaki

      Usuń
  3. Uda się! Cudownie to zaplanowałaś! Powodzenia w realizacji! Już nie mogę się doczekać efektu końcowego, pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Mam nadzieję, że mi wszystko wyjdzie :)

      Usuń
  4. plan całkiem niezły...jestem ogromnie ciekawa realizacji....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też :) sama nie wiem co z tego wyjdzie :)

      Usuń
  5. Pewnie, że dasz radę z własną robotą :)
    Trzymam kciuki!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Trzymaj kciuki, trzymaj- przyda się :))

      Usuń
  6. Zapowiada sie super, czekam na biureczko i pufkę, ale będzie się działo ! Trzymam kciuki , ja też jeszcze mam przed sobą kilka realizacji a potem nogi do góry , ha ha ha . pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie "nogi do góry" to chyba nigdy :) mam korniki w tyłku- ciągle wiercą i usiedzieć ie mogę :))) Dzięki za wsparcie :)))

      Usuń
  7. Zapowiada sie super, czekam na biureczko i pufkę, ale będzie się działo ! Trzymam kciuki , ja też jeszcze mam przed sobą kilka realizacji a potem nogi do góry , ha ha ha . pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń