wtorek, 9 czerwca 2015

Odsłona kuchni część robocza...

  Witajcie po kolejnej długiej nieobecności.
Tak długo mnie nie było, że aż mi wstyd.

Dzisiaj zapraszam was do mojej odświeżonej kuchni.
Dzisiaj tzw. część robocza.


Cała kuchnia została tylko troszkę odświeżona,
 wielkiej rewolucji nie było, toteż wielkiego "wow" nie będzie.
 Remont kuchni nie był podyktowany kaprysem- żeby tylko zmienić kolor, bo nie o niego tu chodziło. Fronty szafek oklejone były laminatem, który brzydko poodklejał się miejscami i powstały brzydkie wypukłości, co przy połysku było bardzo widać.(Niestety nie dało się tego uchwycić na zdjęciu).


Próbę zerwania laminatów i pomalowania szafek zrobiłam już na jesień. KLIK


W ramach testu wytrzymałości takiej powłoki w kuchni,
pomalowałam drewnopodobne drzwiczki kuchni na kolor pozostałych frontów.
Po kilku miesiącach użytkowania stwierdziłam, ze farba się trzyma. Mimo intensywnego użytkowania nic się nie dzieje, więc mogę działać dalej. 


Przy okazji postanowiłam zmienić kolor mebli na biały,
 aby rozjaśnić całość i ujednolicić kuchnię z resztą mieszkania.
 Pozbyłam się też reszty drewnopodobnych elementów kuchni
 w nieatrakcyjnym dla mnie kolorze- buk.
Pozrywałam wszystkie laminaty z frontów i pomalowałam.


Tym razem jednak, użyłam nie tylko farby akrylowej.
Pierwszy raz użyłam farby alkidowej- biały, połysk.
Trochę się jej bałam. Dotychczas zawsze malowałam meble farbą akrylową.



Ponieważ farba ma bardzo intensywny, nieprzyjemny zapach no i schnie ponad 17 godzin, pomalowane są nią wszystkie elementy, które można było zdemontować i wynieść na czas malowania i schnięcia  do piwnicy. A więc wszystkie  fronty szafek.
Resztę pomalowałam już tradycyjnie farbą akrylową.



Przy okazji remontu dokonałam w kuchni pewnej reorganizacji, aby zyskać więcej miejsca do przechowywania.  Obniżyłam lewe drzwiczki i zabudowałam odkryte półki nad górnymi szafkami.. Były bezużyteczną  i wątpliwą dekoracją. Wszystko co na nich stało, oblepiało się tłustym kurzem. 
Teraz pomieściłam tam prawie całe szkło używane tylko przy okazji większych imprez. Zyskałam za to miejsce w witrynie, w której znalazły się teraz talerze. 
Zmieniłam też listwy cokołowe na białe, aby kuchnia nie "fruwała w powietrzu"


Dorobiłam dodatkową półeczkę aby przedmioty stały piętrowo i nie zasłaniały się wzajemnie.


Zrobiłam też zamykaną szafeczkę nad lodówką. Denerwowały mnie rzeczy które na niej stały,
 a stać tam musiały, ponieważ nie mieściły mi się w szafkach.
Teraz są tam nadal, ale ich nie widać :)





I najważniejsza, najbardziej dekoracyjna moim zdaniem zmiana: zabudowa mikrofalówki...
Bardzo denerwowała mnie mikrofalówka postawiona tak po prostu na blacie
. Długo kombinowałam jakby ją tu zabudować i wymyśliłam sobie takie coś...


Poniżej już istniejących półek, zbudowałam regalik.
Oprócz mikrofalówki, wstawiłam w niego również inny, często używany sprzęt.
Na górnej półeczce znalazło się miejsce na szklanki na wodę i miseczki na płatki śniadaniowe.
 Miejsce logiczne dla mnie: miseczka+ mleko z lodówki- całość grzejemy w mikrofalówce :)) 
Nie trzeba chodzić z jednej części kuchni do drugiej jak to było przedtem :)







 Marzyłyby mi się jeszcze ciemne blaty- czarne albo ciemny brąz.
 Wtedy kuchnia nabrałaby zupełnie innego charakteru.
Ale szkoda mi wymieniać coś, co jest dobre i nie zniszczone.
Ale  nie mówię też -nie. Może za jakiś czas??? :)

Nie wiem też, co zrobić ze ścianą nad blatem. Mam ochotę na coś ciemnego: farba? tapeta?

Planuję jeszcze dołożenie ozdobnej listwy górnej, tzw. korony.
Mam już nawet upatrzony model, ale jeszcze do tego nie doszłam :)

Jak zwykle post tasiemiec :)
Jakoś krótkie posty mi nie wychodzą:)))

Niedługo (naprawdę niedługo)- część jadalniana kuchni :-)
Zapraszam




8 komentarzy:

  1. Ale metamorfoza, kuchnia zmieniła oblicze totalnie. Napracowałaś się, ale było warto, kuchnia wygląda świetnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Jest jaśniej i jakoś tak "czyściej" :)))

      Usuń
  2. Jest pięknie! Dopracowałaś wszystko w najdrobniejszym szczególe ale mnie najbardziej zastanawia skąd pobrałaś drzwiczki i dodatkowe szafki? Pytam, bo sama potrzebuję szafkę nad lodówkę i ta mikrofalówka mnie wciąż męczy. Powiem tylko, że bardzo zdolna babeczka z Ciebie :)))))
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki kochana :) Drzwiczki to nic innego jak przycięta w czstoramie na wymiar płyta meblowa. Tak samo dodatkowe szafki. Najpierw wszystko sobie rozrysowałam co chcę, potem zamówiłam co potrzebuję. Poskręcanie wszystkiego to już bułka z masłem. Potem pomalowałam jak resztę mebli. Wszystkie potrzebne akcesoria typu zawiasy, śrubki, itp. kupiłam również w castoramie. Drzwiczki nie mają wprawdzie już takich frezów jak reszta frontów, ale nie przeszkadza mi to. Są na tyle wąskie i wysoko, że nie rzucają się w oczy.
    Buziaki :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Poszalałaś Aniu, ale było warto. Kuchnia wygląda pięknie, udana metamorfoza. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne pomysły i świetne wykonanie. Uwielbiam takie metamorfozy.

    OdpowiedzUsuń