"Wykończ dom nie siebie" dzień...- nawet nie wiem który- zakochani i zapracowani czasu nie liczą..ha, ha :)
Kochani mam kilkudniowe opóźnienie.
Kilka spraw się na to nałożyło-
Po pierwsze- strasznie długo czekałam na próbki tkanin, więc realizacja kolejnych etapów opóźniła się o kilka dni. Po drugie- dwudniowa migrena nie pozwoliła na wcześniejsze pokazanie wam efektów pracy. Praca z komputerem była po prostu niemożliwa :(
No ale w końcu jestem i kolejny etap prac zaliczony :)))
Udało mi się zrobić pufę- podnóżek- zwał jak zwał :)))
Większość z was widziała już efekty moich zmagań tapicerskich na IG
- tak, tak i tam już dotarłam :)))
- Ja!!! Zagorzała przeciwniczka facebooka i temu podobnych portali, śledzących ludzi!!! -
Ja...... Założyłam instagrama...
Na początku z ciekawości - większość z was ma już IG -chciałam zobaczyć wasze zdjęcia.
Założyłam... i przepadłam.....tyle inspiracji, tyle pięknych wnętrz, tyle cudowności, no i wy- na wyciągnięcie ręki....
A ja naiwna myślałam, że IG to tylko selfie w windzie :)))))))))))
Ależ mało wiem o dzisiejszym świecie....
Ale teraz nadrabiam zaległości i jestem namiętną fanką tego portalu :)
To takie proste- cykasz zdjęcie- klik- klik- krótki komentarz -i już wędruje w świat :)))
No, ale nie o tym miałam pisać. Jak wiecie moje założenia salonowe opierały się głównie na DIY.
No taka sknera ze mnie, że zamiast zapłacić i kupić gotową piękną rzecz- wolę męczyć się sama:)) Zboczenie takie, no :)) Moje rękodzieło może doskonałe nie jest, ale jest moje i tylko moje :)
I satysfakcja też moja i dużo większa niż po przyjściu ze sklepu :))
I nic to, że mąż chce mnie na leczenie wysyłać :))))
Kochanie - to jest pasja- tego się NIE LECZY!!! :)))))
Tyle wiadomości dla męża, który i tak bloga nie czyta :-))
Dla przypomnienia - było tak...
Prosta pufa, ani ładna, ani brzydka- nijaka. W gruncie rzeczy- stała dziesięć lat, mogła stać kolejne,
ale tyle się naoglądałam pięknych wnętrz i zachciało mi się czegoś innego- bardziej eleganckiego,wytwornego :)
Pamiętacie inspirację ???
Mniej więcej miało wyjść tak :)))
Troszkę się namęczyłam, ale myślę, że wyszło całkiem nieźle :)))
Moja wersja....
Jestem zadowolona, co tam-- jestem mega zadowolona ......:)))))))))))))))
Wiem, że się chwalę, ale jestem dumna z siebie :) ha, ha :))) chociaż raz się będę chwalić :)))
No dobra, schodzę na ziemię . Jestem naprawdę zadowolona :) Pewnie parę niedoróbek jest...
Gdyby ocenił jakiś fachowiec pewnie by się popukał w głowę ;)
Ale mnie się podoba :-) A czy jest ładnie i bardziej wytwornie?? oceńcie sami :)
Przemyślałam dokładnie temat i oprócz tego, że miało być ładne- miało być przede wszystkim praktyczne.
No! Pracy trochę było. Jak zwykle nie doceniłam przeciwnika i zeszło dłużej niż zakładałam.
Dodatkowo zrobiłam kilka błędów, które trzeba było poprawić, w rezultacie dublowałam czynności, co znowu wydłużało czas pracy.
Miały być fajne drewniane nóżki, ale niestety nie udało mi się takowych kupić. Wszystkie dostępne drewniane były zbyt wysokie, a zależało mi na tym żeby pufa chowała się pod ławą -chociaż na razie stoi przed- (chodzę i podziwiam ha, ha :)))
Przez te krótkie nóżki, pufa jest trochę "przysadzista".
Głównie dlatego, że te były trochę za wysokie i schowane są w środku. Dalej pracuję nad znalezieniem odpowiednich :(
Warunek wsuwania pufy pod ławą był nadrzędnym, dlatego też wybrałam ten model a nie inny. Gdyby pikowana była góra pufy, po wsunięciu jej pod ławę, nie byłoby tego widać. Dlatego pikowałam boki, a góra jest gładka.
Dodatkowo górna poduszka jest przymocowana na rzep, aby można było zdjąć i wyprać.
Z pufy korzystają głównie dzieci podczas spotkań ze znajomymi. Czasem coś się rozleje, czasem nakruszy- wiadomo jak to jest.
Teraz- no problem :)))
Dzisiaj planuję skończyć resztę prac.
Zostało mi tylko doszycie dwóch poduch, odświeżenie abażura i generalne posprzątanie salonu :)))
Jutro w planach sesja zdjęciowa i najpóźniej w czwartek chciałabym wam pokazać całość :)
Jak zdążę to wrzucę wam jeszcze wieczorem lub jutro, króciutkie diy z abażurem.
Obiecuję też, pokazać krok po kroku jak robiłam pufę, ale to dopiero w przyszłym tygodniu, jak już wszystko ogarnę. ( No, zalatana ostatnio jestem :) hi, hi- ciekawe dlaczego??)
Pozdrawiam